Bluzgi i przekleństwa. Pretensje do sędziego. Obrażanie gospodarzy. Straszenie sądem. I do tego głośna muzyka z tzw. wielkiego pieca w szatni gości.
Dzisiaj w Grójcu może być naprawdę gorąco. Miejscowe Mazowsze podejmuje w zaległym meczu I grupy III ligi Radomiaka prowadzonego przez Jerzego Engela juniora. Syn sławnego ojca, byłego selekcjonera, a dziś wiceprezesa PZPN, dał się ostatnio poznać z niezwykle krewkiego charakteru.
Choć od meczu między Wigrami Suwałki a Radomiakiem (2:1) minęło już 11 dni, nie milkną echa tego burzliwego spotkania. Na naszych łamach pisaliśmy o skandalicznym zachowaniu Engela juniora i jego piłkarzy, którzy wulgarnie oceniali pracę sędziego Michała Wosia, godząc przy tym w dobre imię suwalskiego klubu.
Mecz z Wigrami to nie jedyny popis młodego Engela. Zaledwie tydzień później, w spotkaniu Radomiaka z Sokołem Aleksandrów Łódzki, szkoleniowiec impulsywnie kwestionował decyzje arbitra. W 65. minucie miał pretensje o czerwoną kartkę dla swojego zawodnika. Zrugał sędziego głównego i bocznego. I dopiero po uwadze rezerwowego, że faul był ewidentny, trochę się uspokoił.
Młody Engel zachowuje się przy linii bocznej jak postrzelony, jest strasznie zarozumiały i pełen pychy. Ciągle sugeruje sędziom, jak mają gwizdać. A przecież on ma prowadzić zespół, a nie sędziować - uważa trener bramkarzy Świtu Zbigniew Pocialik.
Źródło: POLSKA The Times







