Zwycięstwo Legii i burdy warszawskich kibiców. Po słabym meczu, bezbramkowym remisie i dogrywce, Legia wygrała z Wisłą Kraków w rzutach karnych 4-3.
Finał miał być świętem futbolu, przystawką do mistrzostw Europy, ale okazał się przeciętnym meczem, jakich większość w lidze. Zaskoczenie tym większe, że grały dwie najlepsze polskie drużyny, a w wyjściowych składach znalazło się dziesięciu reprezentantów kraju, w tym czterech powołanych do kadry na Euro.
Kiedy Legia złapała rytm, warszawscy kibice postanowili jej przeszkodzić. Zapalili race i zaczęli nimi rzucać w trybunę zajmowaną przez kibiców Wisły. Sędzia przerwał mecz, na stadion musiała wejść policja. Przerwa, podczas której kibice obydwu drużyn prześcigali się w inwektywach, trwała około 10 minut.
W rzutach karnych więcej szczęścia miała Legia. Jan Mucha obronił strzały Jeana Paulisty oraz Marcina Baszczyńskiego i legioniści wygrali 4-3. Piłkarzem meczu, zdaniem dziennikarzy, został Roger.
W nagrodę otrzymał mercedesa, choć tak naprawdę na tę premię nie zasłużył nikt.
Źródło: Rzeczpospolita







