We łzach i w deszczu konfetti Oliver Kahn skończył karierę, Ottmar Hitzfeld i Sepp Maier pożegnali się z Bayernem Monachium, a piłkarze Norymbergi z Bundesligą.
“Oli! Oli! Oli!” - wrzeszczało 70 tys. kibiców, klaszcząc na stojąco na Allianz Arena, gdy dwie minuty przed końcem meczu Bayernu z Herthą z boiska schodził Oliver Kahn. 38-letni bramkarz rozegrał 557., ostatnie spotkanie w Bundeslidze. Wolno zmierzał ku linii bocznej. Wyściskał po drodze kilku kolegów, w tym swego następcę Michaela Rensinga, zdjął rękawice, wziął głęboki oddech i przekroczył linię.
- Dziś umarła część historii naszego klubu - stwierdził prezydent Bayernu Franz Beckenbauer, bowiem wraz z Kahnem pracę w Bayernie zakończyli trener Ottmar Hitzfeld i legendarny bramkarz mistrzów świata z 1974 r. Sepp Maier. Ten pierwszy obejmie po Euro 2008 reprezentację Szwajcarii, zwalniając miejsce w klubie dla Jürgena Klinsmanna. - Przeżyłem tu siedem i pół roku i różne chwile, presja była olbrzymia, ale wszystkie lata będę wspominał jako bajkowe. Te łzy, które widzicie, to łzy szczęścia - wyznał Hitzfeld, który wywalczył z Bayernem pięć tytułów mistrzowskich i triumf w Lidze Mistrzów.
W pożegnalnym meczu piłkarze Bayernu zachowali się honorowo i rozgromili Herthę 4:1. Hat trickiem popisał się Luca Toni, a kolejną bramkę zdobył Franck Ribery. Nie udało się tylko wywalczyć rzutu karnego, by mógł go wykonać Kahn, co było jego wielkim marzeniem. Ostatnią szansę dostanie w pożegnalnym, charytatywnym meczu 2 września, w którym Bayern zagra z reprezentacją Niemiec.
Źródło: Gazeta Wyborcza







