Petr Cech wie, że rozczarowanie z powodu straconej szansy na wygranie Ligi Mistrzów szybko nie minie, jednak jego zdaniem ból po konkursie rzutów karnych będzie można uśmierzyć w następnym sezonie, który da kolejną szansę na puchar Champions League.
“Nie można zapomnieć o przegranej w finale Ligi Mistrzów, zwłaszcza w tak pechowy sposób. Jedynym panaceum będzie jak najszybsze dostanie się do finału w nowym sezonie i wygranie go” - pisze na swojej stronie internetowej Petr Cech.
“Oczywiście - czekałem na karne, oglądałem strzały naszych zawodników. Widziałem jak podczas ich wykonywania przez Johna Van der Sar rzucił się w przeciwną stronę niż zmierzała piłka. W tym momencie pomyślałem, że to już koniec i wygraliśmy. Kiedy piłka zatańczyła na słupku nie mogłem w to uwierzyć!” - opisuje goalkeeper Chelsea.
“Po tym, kiedy obroniłem strzał Ronaldo a Ashley Cole trafił, wierzyłem, że będzie dobrze. Niestety - nie w tym przypadku” - ubolewa Cech.
Frank Lampard dał Chelsea wyrównanie tuż przed zakończeniem pierwszej połowy meczu i Petr wierzył, że jego zespół pokona United bez konieczności rozgrywania rzutów karnych.
“Przegrana to dla mnie ogromne rozczarowanie. Gdybyśmy byli gorszym zespołem i przegrali wyraźnie 0:3, wówczas nie czułbym się tak winny jak teraz” – mówi Cech.
Źródło: CHELSEA-LONDYN.com







