Czerwiec, kilka dni przed meczem z Niemcami. Maciej Żurawski: - Jedziemy po złoto. Mariusz Lewandowski: - Nikogo się nie boimy. Dariusz Dudka: - Jesteśmy w stanie wygrać z każdym.
Mija kolejnych kilkanaście dni, jest już po mistrzostwach. Reprezentacja Polski nie wyszła nawet z grupy. Kadrowicze chyłkiem opuszczają hotel w Bad Waltersdorf. W równie szybkim tempie co ich buńczuczne wypowiedzi sprzed turnieju, znikają wielkie kwoty odstępnego za ich karty zawodnicze. Witamy na ziemi.
Wygranych po EURO jest dwóch: Artur Boruc i Roger Guerreiro. W przypadku bramkarza sprawa jest prosta: przed rozpoczęciem turnieju spokojnie można było go umieścić wśród 5 najlepszych bramkarzy świata. A podczas mistrzostw tylko potwierdził klasę.
Roger wykonał dużo większy skok. Z piłkarza anonimowego, stał się towarem poszukiwanym. Działacze Legii zacierają ręce, bo wartość Brazylijczyka z polskim paszportem znacznie wzrosła i oscyluje obecnie w granicach 4 milionów euro. Co z resztą naszych reprezentantów? Wielu, zamiast wypromować się, nadal pozostaje anonimowa dla świata. Jakub Wawrzyniak, Paweł Golański, Rafał Murawski - oni na EURO nie stracili. Ale też nie zyskali.
Dariusz Dudka to doskonały przykład, jak piłkarz w ciągu kilku dni może stracić na wartości. Kilka miesięcy przed startem EURO 2008 dopytywało się o niego Lazio Rzym. Negocjacje przedłużały się, a cena Polaka rosła. Tuż przed turniejem stanęła na kwocie grubo przekraczającej 3 mln euro. Dudka wyjechał wraz z reprezentacją na obóz do Donaueschingen. W tym samym czasie działacze Lazio zastanawiali się, czy podpisać z Wisłą umowę przedwstępną na kwotę 2,5 miliona euro. Z różnych względów do tego nie doszło. Teraz Włosi, po tym jak zobaczyli Dudkę na EURO mogą tylko się cieszyć, że niczego nie podpisali. Dyrektor sportowy klubu Walter Sabatini i prezydent Lazio Claudio Lotito chyba zapomnieli już o reprezentancie Polski.
Źródło: Przegląd Sportowy







