Jeżeli to był mecz prawdy dla Legii Warszawa, to znaczy, że lider Orange Ekstraklasy w tym sezonie będzie bardzo trudny do zatrzymania. Drużyna Jana Urbana pokonała w Lubinie mistrza Polski 2:0 przedłużając serię zwycięstw do sześciu kolejnych meczów.
Już 599 minut czyste konto zachowuje Jan Mucha. Dziś wiele zawdzięczał znakomitej postawie Inaki Astiza. Legia imponowała szczególnie przez pierwsze pół godziny, kiedy gospodarze nie mieli nic do powiedzenia. W tym okresie gry padła też pierwsza bramka. Po dośrodkowaniu Edsona naciskany przez Kamila Grosickiego Tiago Gomes wbił piłkę do własnej bramki.
Zagłebie dobił w doliczonym czasie gry rezerwowy Maciej Korzym, który wszedł za ciężko pracującego cały mecz Takesure Chinyamę. Słaby mecz rozegrał Maciej Iwański, którego w 60. minucie zmienił Rui Miguel. Przed meczem z Zagłębiem mówiło się, ze Legia wygrywała szczęśliwie i ze słabymi drużynami. Dziś ani rywal nie był słaby, ani zwycięstwo odniesione dzięki fartowi…
Zagłębie Lubin - Legia Warszawa 0:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Taigoi Gomes (16-samobójcza), 0:2 Maciej Korzym 90+3
Żółte kartki: Zagłębie Lubin: Mateusz Bartczak, Grzegorz Bartczak, Michał Stasiak. Legia Warszawa: Piotr Giza, Inaki Astiz, Edson, Takesure Chinyama, Roger.
Sędzia: Robert Małek (Zabrze). Widzów 11 000.
Zagłębie Lubin: Michal Vaclavik - Grzegorz Bartczak, Manuel Arboleda, Michał Stasiak, Tiago Gomes - Wojciech Łobodziński (70. Szymon Pawłowski), Maciej Iwański (61. Rui Miguel), Mateusz Bartczak, Michał Goliński - Andre Nunes (55. Piotr Włodarczyk), Michał Chałbiński.
Legia Warszawa: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Dickson Choto, Inaki Astiz, Tomasz Kiełbowicz - Kamil Grosicki, Aleksandar Vuković, Roger (90. Marcin Smoliński), Piotr Giza (74. Martins Ekwueme) - Takesure Chinyama (80. Maciej Korzym), Edson.
Źródło: PAP







